Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różności. Pokaż wszystkie posty

Skąd ta cisza na blogu?

Pewnie nietrudno zauważyć, że na blogu ostatnio cisza. Nie, nie przestałam czytać. I nie, nie przestałam pisać. A przynajmniej nie na stałe.

Po prostu w ostatnim czasie nagromadziło mi się kilka różnych rzeczy, które skutecznie zajmują mi wolny czas. Od października jestem słuchaczką studiów podyplomowych, które organizują mi nie tylko wolne weekendy, ale też sporo czasu w tygodniu - ze względu na swój przedmiot, są dosyć absorbujące i wymagają ode mnie praktykowania. Im więcej, tym lepiej. Teraz zbliżam się powoli ku finiszowi, ale to oznacza jeszcze więcej nauki. Do końca maja to mój priorytet.

Podsumowanie 2014 i plany na 2015 rok

Drodzy!

Cisza u mnie ostatnio, bo stety niestety dopadło mnie życie. Ilość obowiązków, z jakimi walczę na co dzień, jest spora i wciąż rośnie. Z jednej strony to dobrze, bo to oznacza rozwój, zwłaszcza w kierunku zawodowym, co najbardziej mnie cieszy. No i rozwój życiowy, staramy się z Mężem jakoś ogarnąć naszą przyszłość. Z drugiej strony - smuteczek, bo mam coraz mniej czasu na czytanie (choć tu nie jest jeszcze tragicznie) i na pisanie na blogu (tu kompletny klops). Zwłaszcza, że w grudniu postawiłam na integrację z rodziną i znajomymi i wolny czas poświęcałam m.in. nowej pasji, którą wspólnie rozwijamy, tzn. graniu w planszówki. ;)

Zmiany, zmiany!

Drodzy Czytelnicy Bloga!

Nastał czas na niemałe zmiany w moim książkowym królestwie. Postanowiłam pójść o krok dalej i przenieść bloga pod nowy adres. Od dziś nowe posty będą pojawiać się tutaj:




Za jakiś czas pojawi się automatyczne przekierowanie na nową stronę. Tymczasem zapraszam Was pod nowy link. Mam nadzieję, że zmiana witryny nie zniechęci Was do dalszego śledzenia postów. Bloga nadal można obserwować przez Bloglovin - odnośnik znajdziecie po prawej stronie.

Szkoda mi jedynie dynamicznego widoku dyskusji, który przypadł mi do gustu i pozwalał być na bieżąco z Waszymi komentarzami. No, ale... nie można mieć wszystkiego.

Czekam na Wasze komentarze - mile widziane wszystkie opinie. Mam nadzieję, że już wkrótce i na BookLovin będzie tętniło życie, a strona stanie się częścią naszego czytelniczego-blogowego świata. :)

Pozdrawiam!
Paulina

PS Tymczasem zapraszam Was do lektury nowych postów:

Nowości nie tylko na półce (#31)

Przez kilka ostatnich tygodni (nie licząc recenzji sprzed kilku dni) na blogu panowała głucha cisza, więc przyszłam dziś trochę się wytłumaczyć. Brak recenzji wynikał po prostu z tego, że mało czytałam. A czytałam mało dlatego, że... dużo się u mnie działo. :)

Pod koniec sierpnia powiedzieliśmy sobie z Narzeczonym sakramentalne TAK. :) Przygotowania pochłonęły mnie całkowicie, zwłaszcza, że pojechałam do domu do Rodziców, a tam wiadomo - gorączka, szaleństwo i pęd, milion spraw do załatwienia. ;) Niemniej jednak udało nam się dopiąć wszystko na ostatni guzik, ślub był idealny, a na weselu świetnie się bawiliśmy (mam nadzieję, że nasi Goście również!) :)

Po wszystkim, na początku września wybraliśmy się w podróż poślubną. Prawie 2 tygodnie spędziliśmy w przecudnej Chorwacji relaksując się na plaży w doborowym towarzystwie. Tam miałam już więcej czasu na chwilę z książką, ale nie udało mi się już nadążyć z recenzjami. Stąd raptem jedna, którą zamieściłam de facto już po powrocie. ;) Na usprawiedliwienie mam jedynie zdjęcia - właśnie te widoki odrywały mnie od lektury. ;)





Ale ale! Żeby nie było tak całkiem nieksiążkowo, to mam mały stosik na deser. Otóż, wraz z Narzeczonym jeszcze przed ślubem zdecydowaliśmy się poprosić naszych gości, żeby zamiast kwiatów przynieśli nam wino lub książki. Znakomita większość zdecydowała się na dobry trunek, ale kilka osób sprezentowało nam tytuły z przygotowanej przez nas wcześniej listy. Tak więc mogę Wam dziś przedstawić nasz stosik ślubny! :)


  • W otchłani mroku, M. Krajewski - to jeszcze mój własny spontaniczny zakup sprzed urlopu. Kolekcja rośnie, brakuje mi już tylko Głowy Minotaura.
  • Kocha, lubi, pragnie, Z. Lew-Starowicz - prezent do czytania dla nas obojga, od Koleżanki :), chętnie dowiem się czegoś od słynnego seksuologa. ;)
  • Dziedzictwo (tom 2), Ch. Paolini - to pozycja głównie dla Męża, który zebrał całą serię bez ostatniej części, teraz będzie mógł dokończyć czytanie. Choć mając wszystkie tomy na półce może i ja się skuszę na tą historię. ;)
  • Miłość dobrej kobiety, A. Munro - to pozycja z mojej wish-listy, przeczytam w ramach Wyzwania: Nobliści. :)
  • Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął, J. Jonasson - zakup spontaniczny, ale trafiony! :) Od dawna mam na nią chrapkę, a i Mężowi powinna przypaść do gustu.
  • Kaznodzieja, C. Lackberg - dzięki Wujkowi i Cioci kompletuje się nasz drugi cykl skandynawskich kryminałów, które oboje lubimy. :)
  • Pod Mocnym Aniołem, J. Pilch - najpierw chciałam obejrzeć film, potem przeczytać książkę, a teraz mam ją na własność. :)
  • Dotyk Julii, T. Mafi - ta pozycja jest niespodzianką, aczkolwiek kiedyś o niej czytałam i zainteresowała mnie na tyle, żeby. Dobry wybór! :)
  • Wichrowe Wzgórza, E. Bronte - od Przyjaciółki, z mojej listy klasyków do nadrobienia (wstyd przyznać, że jeszcze nie czytałam!) :P
  • Lolita, V. Nabokov, Wielki Gatsby, F. S. Fitzgerald - również klasyka z mojej listy do przeczytania i do posiadania. ;)
  • Wyznaję, J. Cabre - kolejna niespodzianka, ale bardzo trafiona. Ktoś dobrze wiedział, że mam słabość do grubych tomów hiszpańskich autorów. :)
Stosik jest przepiękny, buzia sama mi się śmieje, jak zerkam na półkę, na której książki oczekują na swoją kolej. Nie muszę się już martwić, co będę porabiać w długie jesienne i zimowe wieczory. Wszystkim Gościom, którzy tak wspaniale nas obdarowali, jeszcze raz bardzo serdecznie DZIĘKUJEMY! :)

Tymczasem zmykam do łóżka. Trzyma mnie jeszcze pourlopowe przeziębienie i co gorsza nie chce puścić. Mam nadzieję, że jutro stanę na nogi i będę się mogła cieszyć początkiem złotej polskiej jesieni (a może to jeszcze koniec lata? ;) ).

Pozdrawiam! :)

Życzenia


Kochani!

Z okazji nadchodzących świąt Wielkiej Nocy,
życzę Wam
wspaniałej rodzinnej atmosfery przy suto zastawionym stole,
zwolnienia choć na chwilę i skupienia nad tym, co ważne,
radości i uśmiechu przy polewaniu się wodą w Śmigusa Dyngusa,
pięknej, słonecznej optymistycznej pogody
i oczywiście wolnej chwili na odpoczynek i zatracenie się w lekturze! 

Paulina - invissible :)

Podsumowanie roku 2013

Pierwszy tydzień nowego roku już za nami, a ja dopiero teraz znalazłam chwilę na podsumowanie tego, co wydarzyło się u mnie w roku poprzednim. A działo się sporo - zwłaszcza w życiu codziennym, co wpływało na moje wyniki czytelnicze... Ale po kolei.

Najpierw wytłumaczę się, skąd u mnie takie przestoje. Otóż - w 2013 roku moja doba uległa poważnej redukcji. Oprócz dwóch kierunków studiów (oba muszę skończyć w tym roku akademickim, co oznacza, że mam do napisania magisterkę i do zdania egzamin licencjacki na raz), do grafiku zajęć doszła jeszcze pełnoetatowa praca. Praca, która przynosi mi sporo satysfakcji i jest dla mnie ważnym krokiem do wymarzonego zawodu, więc staram się w niej wykazać. :) Co więcej - w moim terminarzu pojawiła się długo wyczekiwana pozycja ślub, co oznacza dla mnie więcej weekendowych wyjazdów w rodzinne strony i czasu spędzonego na zakupach / wybieraniu / planowaniu. No i last, but not least, grudniowy kompletny brak czasu zawdzięczam przeprowadzce, która pochłonęła przede wszystkim moje siły... Ale na szczęście, to akcja jednorazowa.

Jak widać, moje usprawiedliwienia za 2013 rok nie są błahe. Stąd też nie do końca satysfakcjonujące wyniki czytelnicze.

Wyzwanie "Nobliści": wstyd przeogromny, bo w to wyzwanie leży na całej długości. W jego ramach przeczytałam tylko jedną pozycję. Co prawda, wyzwanie nie miało terminu zakończenia, ale żałuję, że nie udało mi się przeczytać nic więcej z długiej listy. W 2014 postaram się o lepsze wyniki!

Wyzwanie '50 books': wyzwanie, które prowadziłam na swoim profilu na Goodreads.com. Niestety, do pełnego sukcesu zabrakło mi naprawdę niewiele - udało mi się przeczytać/przesłuchać 47 książek na założone 50. Szkoda! Ale to właśnie efekt grudniowej przeprowadzki... Pula na rok 2014 zostaje taka sama - najpierw dobiję do okrągłej 50, a potem zaatakuję wyższe pułapy. ;)

Dużą tegoroczną zmianą był dla mnie zakup czytnika e-booków. Zakochałam się w nim od razu! :) Niestety, nie doczekał się jeszcze własnej recenzji, ale taka notka na pewno pojawi się na bogu w najbliższym czasie. Zdradzę tylko, że nigdy bym nie uwierzyła, gdyby ktoś przepowiedział mi, że tak bardzo polubię e-booki. :)

Na plus zaliczam też bilans audiobooków - w tym roku przesłuchałam ich 7. Liczba sama w sobie nie jest może imponująca, ale jak dla mnie, jeszcze do niedawna zaciętej przeciwniczki literatury czytanej, to i tak ogromny postęp.

Nie jestem pewna, czy chce przedstawiać ranking najlepszych książek 2013 roku. Każda lektura to dla mnie ekscytujące spotkanie z nową historią i mimo, że część z nich nie przypada mi do gustu, to nie żałuję, że spróbowałam. W pamięć szczególnie zapadła mi 2 książki: wspomnienia Ruty Sepetys - Szare śniegi Syberii, które naprawdę mnie poruszyły oraz Biała jak mleko, czerwona jak krew Alessanda D'Avenii, która to historia była lekka, przyjemna, a przy tym ciepła i mądra.

Na miano odkrycia 2013 roku zasługuje chyba twórczość Haruki Murakamiego - udało mi się przeczytać Norwegian Wood i 1Q84 t. 1. Na tym na pewno nie poprzestanę, zwłaszcza, że już wkrótce planuję zakupić tomy 2 i 3 opowieści o Aomame i Tengo.

Na zakończenie podsumowania wspomnę jeszcze o tym, czym udało mi się zakończyć rok, a mianowicie o angielskiej wersji bloga. Jest to na razie prototyp - recenzje po angielsku to póki co krótkie notki, mówiące o najważniejszych wrażeniach po lekturze danego tytułu. Mam nadzieję, że uda mi się rozwinąć tą inicjatywę, bo ma ona wiele korzyści - nie tylko pozwoli mi na ćwiczenie angielszczyzny ;), ale także umożliwi rozpropagowanie na świecie mniej znanych, polskich tytułów. :) Zainteresowanych zapraszam do lektury:
http://in-vissible.tumblr.com/

Rok 2013 był jaki był - niezły, ale mógłby być lepszy. Na 2014 życzę sobie i Wam lepszych wyników czytelniczych, pokonanych wyzwań i ogromnej radości z czytania! :) Do siego roku!   

Życzenia świąteczne 2013


Święta coraz bliżej, dlatego i ja, między kolejnymi recenzjami, postanowiłam złożyć Wam najlepsze życzenia:
zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt, spędzonych w gronie najbliższych, ukochanych osób;
wielu chwil zapomnienia i odpoczynku od zabieganej codzienności (najlepiej przy klimatycznej książce);
zadumy i refleksji nad Bożym Narodzeniem;
wigilijnych i świątecznych pyszności na stołach;
mnóstwa prezentów pod pachnącą, kolorową choinką
i co najważniejsze - 
uśmiechu i szczęścia na każdy dzień nadchodzących świąt! :)

Z ciepłymi, świątecznymi pozdrowieniami
Linka :)

Moja ulubiona książka - post konkursowy

Post bierze udział w konkursie organizowanym przez CupoNation.pl oraz kreatywa.net

Przez bardzo długi czas wzbraniałam się przed wskazywaniem jednej książki, jako mojej ulubionej. Czytam dużo, wiele pozycji mi się podoba, do wielu z chęcią bym wróciła i wychodzi na to, że każda z nich mogłaby pretendować do tytułu ulubieńca. Mimo wszystko, doszłam jednak do wniosku, że w całej mojej karierze czytelniczej była tylko jedna jedyna perełka, która naprawdę mnie zachwyciła i zainspirowała. Mam na myśli Sto lat samotności G. G. Marqueza, którą przeczytałam... dawno, oj dawno... bo zaraz po maturze, czyli w lecie 2009 roku.



Dlaczego ta książka jest dla mnie ważna? Przede wszystkim dlatego, że obudziła mnie po dosyć długim letargu anty-czytelniczym. Przez ponad rok zmagałam się ze szkolnymi lekturami, podręcznikami do historii i polskiego i przyznam szczerze, że miałam nie tylko kryzys, ale i niechęć do czytania. Na szczęście, przeważyła we mnie potrzeba kupienia książki. A kiedy już kupiłam, to od nowa zachciało mi się czytać. A kiedy już zaczęłam czytać... Marquez mnie zachwycił. Zachwyciła mnie rodzina Buendia. Wsiąknęłam kompletnie w jej historię. I... na nowo pokochałam literaturę. W mojej głowie zrodził się nawet pomysł  prowadzenia bloga i dokumentowania czytelniczego wyzwania związanego z dziełami nagrodzonymi Noblem, choć do jego realizacji natchnęło mnie sporo później. ;)



Sto lat samotności nie tylko obudziło mnie z głębokiego snu, ale też zainspirowało do działania. Po skończonej lekturze obiecałam sobie, że kiedyś przeczytam tą powieść jeszcze raz, w oryginale. Ale do tego potrzebna mi była znajomość języka hiszpańskiego... Doszłam do wniosku - co to dla mnie? Parę lat i się nauczę. I rzeczywiście wzięłam się do nauki. Dziś myślę, że mogłabym już spróbować zmierzyć się z wersją oryginalną książki, ale chcę jeszcze zaczekać. Żeby móc się nią delektować i nie czuć, że czytam w obcym języku.



No i rzecz ostatnia - dzieło Marqueza było pierwszą pozycją w mojej własnej biblioteczce! Kiedy zaczęłam czytać, zamarzyłam o pięknym, imponującym księgozbiorze, który będzie cieszył moje oczy i zaspokoi mojego wewnętrznego mola książkowego, który lubi książki nie tylko czytać, ale też patrzeć na nie, wąchać, przestawiać w kółko na półce i cieszyć się ich obecnością w domu. Dziś może jeszcze nie mam się czym chwalić, ale przynajmniej czuję, że jestem na dobrej drodze do spełnienia mojej chęci posiadania książek. :)

Mam nadzieję, że już wkrótce będę mogła cieszyć się hiszpańskojęzycznym egzemplarzem Stu lat samotności  i ponownym spotkaniem z bohaterami tej wspaniałej opowieści. :) No i oczywiście z ogromną radością napiszę recenzję, choć, jak nietrudno się domyślić, będzie baaaardzo entuzjastyczna i baaaardzo pozytywna! :)

Życzenia wielkanocne


Śnieg nam wszystkim popsuł szyki,
przykrył jajka i koszyki,
a kurczakom zmarzły nóżki,
więc się tulą do rzeżuszki.
Lecz choć śnieg nam pada w święta
i pogoda taka wstrętna, 
to święconym się dzielimy,
i radości sobie życzymy.

Życzę Wam wszystkim spokojnej i zdrowej Wielkanocy, wyciszenia i odpoczynku od codziennej bieganiny oraz cudownych chwil w gronie rodzinnym. No i oczywiście, choć odrobiny dobrej lektury! :)

Takie o, żeby zachować łączność ze światem ;)

No właśnie. Bo od poniedziałku walczę z choróbskiem i mój kontakt ze światem ogranicza się do rozmów z Narzeczonym, oglądania wiadomości w TV i surfowania po necie... A w perspektywie jeszcze kilka długich dni, aż do kolejnego poniedziałku! Można by powiedzieć, że super, wreszcie mam czas na poczytanie i poleniuchowanie, ale figa. Choróbsko nie odpuszcza i przez dwa pierwsze dni nie miałam nawet siły na patrzenie na literki. Na szczęście, dziś już jest lepiej, więc lektura pomoże mi zabić chorobową nudę...



Jedynym plusem mojego uwięzienia jest to, że przynajmniej nagły atak zimy oglądam jedynie zza okna...



... bo u mnie w domu nadal widać echa wiosny, która nas nawiedziła w zeszłym tygodniu. A wszystko za sprawą wyjątkowo miłego i obfitego w kwiaty Dnia Kobiet! :)


A jak Wy się trzymacie? Mam nadzieję, że nie dajecie się zimowemu kataklizmowi i rozgrzewacie się pyszną herbatą/kawką/gorącą czekoladą i odpowiednią lekturą...

Oby do przyszłego tygodnia.
Pozdrawiam! :)

Drugie urodziny bloga! :)


Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam!

Tak sobie zaśpiewałam, bo 15 lutego mój blog obchodził drugą rocznicę swojego powstania. Aż trudno uwierzyć, że tak szybko minął mi kolejny rok pisania... Rok pełen wspaniałych lektur, które z wielką radością przeczytałam, ale także rok pełen mojego własnego rozwoju, zarówno w dziedzinie poznawania świata literatury, jak i poprawiania mojego warsztatu dziennikarskiego (o ile te recenzje lub, jak kto woli, opinie, można zaliczyć do tekstów chociaż pseudo-dziennikarskich ;) ).

Zdecydowałam, że nie będę robić osobnego podsumowania dla ostatniego roku. Moje refleksje pokrywają się zupełnie z tym, o czym wspomniałam w notce noworocznej, nie ma sensu się powtarzać. Dodam jedynie, że z okazji urodzin bloga życzę sobie, żeby moja pasja (bo tym są dla mnie książki i blog) nadal się rozwijała i przynosiła mi tyle radości, co dotychczas. :)

Tym optymistycznym akcentem zakończę tą notkę, a gratis dorzucę kilka zdjęć pięknej zimy na Chopoku, która była przyczyną mojego spóźnienia i przegapienia urodzin. :)





Pozdrawiam ciepło! :)

Centrum Europa Świat - zapraszam do lektury!

Od ładnych kilku lat jestem jednym z redaktorów pisma studenckiego, który wydaje mój wydział - Centrum Europejskiej UW. Nigdy nie miałam okazji pochwalić się Wam moimi publikacjami, bo w większości są to recenzje książek, które i tak możecie przeczytać na blogu.

W najnowszym numerze miałam jednak okazję pisać o czymś troszkę innym, ale tematycznie podobnym - czyli o blogach czytelniczych. To raczej wstęp dla początkujących, którzy chcieliby się odnaleźć w naszej książkowej blogosferze, ale może kogoś zainteresuje. :)

Artykuł poniżej (proponuję zapisać zdjęcia i otworzyć w programie, który je powiększy):


Mam nadzieję, że będzie Wam się miło czytało, ja tymczasem wracam do sesyjnego urwania głowy przy gorącej herbacie i ukradkowego odsłuchiwania Tysiąca wspaniałych słońc lub podczytywania Rekonstrukcji. ;)



Pozdrawiam cieplutko z mojego zasypanego, rodzinnego miasta!

Update i mała niespodzianka od Audeo!

Cisza na blogu, nic się nie dzieje, może się to wydawać podejrzane... Ale każdy, kto jest studentem, na pewno zauważył, że nastał styczeń, a wraz z nim - bliższe lub bardziej odległe - Mroczne Widmo Sesji. Niestety, w moim przypadku okazało się ono bliższe, stąd też brak mojej aktywności na blogu.



Ale, ale... To nie znaczy, że przestałam czytać. Obecnie zagłębiam się w pozycję, która w moim stosiku pojawiła się trochę z musu, bo jest to książka związana z moimi studiami. Nie znaczy to jednak, że się z nią męczę. Wręcz przeciwnie. Mówię o Lost in Translation Evy Hoffman, poruszającej problem językowego przystosowania imigrantów. Mam nadzieję, że już wkrótce uda mi się ją zrecenzować.

Jestem też w trakcie słuchania audiobooka Tysiąc wspaniałych słońc K. Hosseiniego, który również bardzo mi się podoba (jak na razie). No, ale póki co nie będę zbyt wiele zdradzać.

Żeby zadośćuczynić moją nieobecność, mam dla Was małą niespodziankę. Otóż portal Audeo przygotował dla swoich fanów prezent: na facebookowym fanpage'u udostępnił darmową wersję audiobooka Pies Baskervillów A.C. Doyla. Gorąco polecam tą okazję, bo książka jest naprawdę świetna (na dowód - przypominam Wam moją entuzjastyczną recenzję).  Audiobooka można pobrać stąd. Pozostaje mi tylko pożyczyć Wam smacznego! :)

Podsumowanie roku 2012 i plany na nowy 2013 :)

Hucznie pożegnany rok 2012 już za mną, dlatego dziś postanowiłam krótko podsumować moje czytelnicze dokonania z ostatnich 12 miesięcy.



Na dobry początek, kilka statystyk:
  • przeczytanych książek - 40 - wynik, który średnio mnie satysfakcjonuje, bo jest niższy od zeszłorocznego. Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie tyle, że w poprzednim roku akademickim miałam naprawdę dużo pracy, co odbijało się na moim wolnym czasie, a więc i czytaniu... Oby w kolejnym roku było lepiej. ;)
  • przesłuchanych audiobooków - 4 - w tym przypadku wynik jest mało spektakularny, ale to moje prywatne zwycięstwo. Tak jak pisałam w notce o audiobookach - nigdy ich nie słuchałam, a okazało się, że naprawdę sporo tracę. Przy okazji udało mi się jeszcze nawiązać bardzo sympatyczną współpracę, tak więc same plusy. :)
  • statystyki bloga - zadowalające - liczba wyświetleń w miesiącu jest coraz większa, podobnie jak liczba fanów na facebookowym fanpage'u. Coraz częściej zdarzają mi się również ciekawe kontakty z szeroko pojętymi partnerami z branży. To pozwala mi wierzyć, że nie piszę w pustkę i że moja pasja, którą i tak bym uprawiała, może kogoś interesować. Motywujące i zwyczajnie miłe. :)
Za sukces 2012 roku mogę uznać poznanie nowych autorów, czyli przede wszystkim: Guillaume Musso, Marka Krajewskiego, czy Alex Kavy. Zdecydowanie będę się starać o to, aby spotkać się ponownie z ich twórczością, bo przypadła mi do gustu.

W tym roku udało mi się także dokończyć kilka serii:
  • cykl o Kurcie Wallanderze
  • cykl Numery
  • cykl Arabska żona
  • trylogię Igrzyska Śmierci
  • cykl Cukiernia pod Amorem
Wszystkie bardzo mi się podobały i mogę je śmiało polecić każdemu. Jeśli chodzi o mój ranking poszczególnych tytułów, to powiem szczerze, że nie podejmuję się nawet rozpisania takowego. W tym roku przeczytałam wiele książek, które naprawdę mi się podobały i byłoby mi niezwykle trudno wybrać jedną szczególną pozycję. Prościej będzie z tymi książkami, które mnie nie porwały - tu zdecydowanie na pierwszym miejscu plasuje się Labirynth - K. Mosse.
Za porażkę roku muszę uznać moje ciche wyzwanie biblioteczne - wstyd przyznać, ale w tym roku praktycznie w ogóle nie byłam w bibliotece (nie liczę oczywiście książek  naukowych ani bibliotek uczelnianych). Wszystkie książki docierały do mnie innymi kanałami, a szkoda, bo naprawdę lubię buszować w bibliotecznych zbiorach... Zmiana tej sytuacji jest dla mnie jednym z wyzwań na rok 2013. :)

Na koniec podsumowania, ilustracja pokazująca, ilu książek nie zdążyłam przeczytać przed 31 grudnia 2012... Te tytuły "przejdą" ze mną na kolejny rok:


No, ale czymże byłoby podsumowanie bez planów na kolejny rok? ;)


Tak więc, w 2013 roku chciałabym przede wszystkim wygospodarować więcej czasu na błogie lenistwo z książką, znaleźć więcej okazji do słuchania audiobooków, wykrzesać z siebie więcej wytrwałości, aby sięgać po pozycje bardziej ambitne i trudniejsze, mieć więcej samozaparcia, żeby powstrzymać się od kupowania książek, a w zamian wybrać się do biblioteki. Mam także nadzieję, że uda mi się częściej pisać na blogu. :) Na zachętę dla siebie i dla Was wstawiam jeszcze zdjęcie mojego po-świątecznego stosiku, na widok którego ślinka mi cieknie:

  • seria Kwiaty na poddaszu, Płatki na wietrze i A jeśli ciernie... V.C. Andrews, to prezent, który u Mikołaja zamówił dla mnie Brat :)
  • Norwegian Wood H. Murakamiego, to prezent, który Mikołaj zostawił dla mnie u mojego Narzeczonego, podobnie jak
  • Tryb warunkowy H. Cygler
Stosik mały, ale już go kocham i nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła czytać! :)

Dotarłam do końca mojej noworocznej paplaniny, więc pozostaje mi tylko życzyć Wam spełnienia marzeń i wielu sukcesów w Nowym 2013 Roku oraz zachęcić do pozostania ze mną przez kolejne 365 dni. :)

Pozdrawiam Was ciepło! :)

Życzenia świąteczne

Jako, że jutro pewnie będę pochłonięta ostatnimi przygotowaniami do świątecznego świętowania ;), to postanowiłam życzenia złożyć Wam już dziś. :)



A więc:

Kiedy pierwsza gwiazdka na granacie nieba
mruganiem przypomni, że do stołu siadać pora,
niech otoczy Cię radość, szczęście i miłość,
abyś dostrzegł piękno tego wieczora.

Popatrz uważnie na najbliższych twarze,
tak sercu drogie i od lat dobrze znane,
raduj się tym, że jesteście wciąż razem,
że razem spędzacie chwile niezapomniane.

Niech Wam w tej radości Jezusek błogosławi,
zdrowiem, miłością i szczęściem Was obdarzy,
niech Wam nie zbraknie siły i odwagi,
niech spełni się to, o czym każdy z Was marzy.

A kiedy już podarki spod choinki znikną
i ustaną kolędy ostatnie brzmienia,
w ciszy i skupieniu, w szczęściu i radości,
cieszcie się magią Bożego Narodzenia!


Ps. Przy okazji zapraszam Was jeszcze raz do udziału w przedłużonym konkursie mikołajkowym, może akurat znajdziecie w Święta chwilę czasu, żeby napisać zgłoszenie! :)


Przedłużenie KONKURSU MIKOŁAJKOWEGO

Dziś miałam opublikować zwycięzców konkursu mikołajkowego, który ogłosiłam 3 tygodnie temu, ale liczba zgłoszeń była bardzo mała. Postanowiłam więc przedłużyć termin zgłaszania się do dnia 26.12, a wyniki pojawią się 27.12. 

Gorąco zapraszam do udziału. Warunki konkursu znajdują się w notce, do której podlinkowany jest baner. Zgłoszenia możecie zostawiać i pod tamtą notką i pod tą.



Zapraszam i życzę powodzenia!

Poniedziałkowy poranek...



Jak Wam mija poniedziałkowy poranek?
Mnie udało się spędzić kilka chwil z książką i pyszną herbatką. Ale niestety, jeszcze tylko kilka (kilkanaście?) stron i trzeba będzie zabrać się do konstruktywnych zajęć...



Libstere Blog

Dzisiaj notka w zupełnie inny deseń, a mianowicie moja odpowiedź na nominację zaczarowanej, czyli:

Zasady zabawy:
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
A więc, do dzieła!

  • Książka do której wracasz z uśmiechem na twarzy?
 Zdecydowanie Ania z Zielonego Wzgórza  lub kolejne tomy. Czasem otwieram je na chybił trafił i czytam jakiś fragment. Kiedyś (pewnie jak będę miała więcej czasu, a może dopiero z własną córką) zamierzam przeczytać całość jeszcze raz. :)
  •  Jakiego języka obcego się uczysz?
Obecnie uczę się angielskiego i hiszpańskiego, kiedyś uczyłam się też niemieckiego i trochę żałuję, że go porzuciłam...
  • Czy masz przyjaciółkę od serca?
Mam cztery przyjaciółki jeszcze z liceum, z którymi staram się spotykać tak często, jak się da. :)
  • Czy masz jakiegoś innego bloga?
Póki co, nie. Ale krąży mi po głowie pewien pomysł, może kiedyś go zrealizuję.
  • Co uważasz za swoją najgorszą cechę charakteru?
Chyba lenistwo. Często nie chce mi się czegoś zrobić (np. pójść na wykład), a potem jestem na siebie za to zła.
  • Jakiego rodzaju muzyki słuchasz?
Szczerze przyznam, że mało słucham muzyki. A jeżeli już, to nie jestem przywiązana do konkretnego gatunku. Moim ulubionym zespołem jest Linkin Park, a poza tym, słucham tego, co akurat wpadło mi w ucho w radiu czy telewizji.
  • Książka do której masz wielki sentyment?
I tu również Ania z Zielonego Wzgórza. Kojarzy mi się z nią wiele przyjemnych wspomnień z dzieciństwa, związanych z moimi Dziadkami, także jest ona na szczycie moich pozycji sentymentalnych. :)
  • Twój ulubiony kolor?
Niebieski, biały, czerwony.
  • Twoje ulubione zwierzę?
Szczerze mówiąc, chyba nie mam ulubionego zwierzęcia. Na potrzeby pytania mogę uznać, że jest to pies, bo mam takiego delikwenta w domu.
  • Czy lubisz się uczyć?
Lubię się uczyć języków oraz rzeczy przydatnych. ;)
  • Masz jakieś marzenia?
Mam wiele marzeń, ale skupiam się raczej na dążeniu do ich spełnienia, niż na mówieniu o nich. :)

Moje pytania:
  • Czy pamiętasz pierwszą przeczytaną przez siebie książkę? Jeśli tak, jaka to była książka?
  • Co porabiasz na co dzień?
  • Z kim najczęściej dyskutujesz o książkach?
  • Jakie są Twoje zainteresowania inne niż czytelnictwo i literatura?
  • Tradycyjna książka, audiobook, czy e-book?
  • Czy masz zwierzątko?
  • Kim chciałaś/-eś zostać w przyszłości, kiedy byłaś/-eś dzieckiem?
  • W jakim wieku nauczyłaś/-eś się czytać?
  • Czy masz ulubione zagraniczne blogi? Jak tak, to czego dotyczą?
  • Co spodziewasz się dostać od Mikołaja w tym roku? ;)
  • Co aktualnie czytasz i dlaczego? (Liczą się też książki "szkolne" ;) )
Do zabawy nominuję: Dosiaka, autorów bloga Ale książka!, Klaudynę, Natulę, Kamyka

Zapraszam do zabawy i powodzenia! :)

Słów kilka o audiobookach

Źródło
Skąd u mnie na blogu notatka o audiobookach, z którymi nie mam za dużo do czynienia? Przede wszystkim po to, żeby podsumować trochę mój stosunek do tej formy "czytania". No i trochę usprawiedliwić się, dlaczego w sekcji Teraz słucham od kilku miesięcy ciągle wisi ten sam tytuł...

Nietrudno się domyślić, że nie jestem wielką fanką audiobooków. Mogłabym teraz wstawić kilkadziesiąt linijek hymnu pochwalnego dla literatury papierowej, ale tego nie zrobię, bo każdy mól książkowy i tak wie, co bym napisała. Cenię sobie obcowanie z tradycyjną książką - papierową, która ma swoją fakturę, zapach, ciężar (choć ten aspekt może najmniej lubię ;)). I jeżeli mam do wyboru założyć na uszy słuchawki, a wziąć do ręki tom, wybieram to drugie. Niemniej jednak, muszę przyznać, że zdarzają się sytuacje, kiedy po prostu nie da się czytać. Chociażby, kiedy w komunikacji jest wyjątkowy ścisk i walczę o życie, przyklejona do szyby albo kiedy wyciskam z siebie siódme poty w czasie biegania, czy na siłowni. Albo gdy przede mną długa podróż samochodem, a radio akurat nie działa. Wtedy bez cienia wątpliwości sięgam po audiobooka i jestem przynajmniej częściowo usatysfakcjonowana.

Czego słucham?
Tych książek, których zapewne nie uda mi się przeczytać. Tych, które chciałabym poznać, ale na liście zakupów/prezentów są na odległych pozycjach. Tych, które mają wyjątkowo dużą objętość.

Źródło


Stąd na mojej wyjątkowo krótkiej liście audiobookowych dokonań znalazły się jak dotąd:
  • Jeden dzień Davida Nichollsa - ten tytuł akurat wyłamuje się z konwencji, był moim pierwszym audiobookiem, dlatego wybrałam coś w miarę nowego i interesującego, żeby się za szybko nie zniechęcić;
  •  Królowe: Sześć żon Henryka VIII Davida Starkey'a - które ciągle są w trakcie słuchania, bo to wyjątkowo długa opowieść 
I już. ;)
Ubolewam bardzo, że w materii audiobookowej nie mam się czym pochwalić, ale wciąż mam cichą nadzieję, że to się zmieni.
Dla podbudowania motywacji mogę tylko dodać, że w planach mam Studium w szkarłacie A.C. Doyle'a. 

I cóż... Pozostaje mi zapytać, czy Wy lubicie audiobooki i kiedy znajdujecie czas na czytanie :) Czekam na odpowiedzi, które mnie natchną do słuchania i pozdrawiam ;)

Wyniki konkursu Stabilo!

Nadszedł ten miły moment, kiedy mogę ogłosić zwycięzcę, a raczej zwyciężczynię konkursu, który mogłam przeprowadzić dzięki uprzejmości firmy Stabilo. :)

Jury w składzie: ja i mój Narzeczony :) wyłoniło jeden komentarz z odpowiedzią, która najbardziej się spodobała.

Przypomnę, że pytanie konkursowe brzmiało:
Jak pokolorował/a-bym mój świat, gdybym miała pod ręką zestaw Stabilo Mini?

Autorką najlepszej odpowiedzi okazała się Magda. Gratulacje! Do niej poleci zestaw cienkopisów Stabilo Mini:



I na koniec treść zwycięskiej odpowiedzi. W sekrecie powiem tylko, że autorka urzekła nas swoim pozytywnym nastawieniem do świata. ;)

a ja chyba zostawiłabym świat taki, jakim jest, tylko sobie domalowałabym wieeelkie różowe okulary i zobaczyła cały świat we wszystkich barwach Stabilo :)
Ze zwyciężczynią skontaktuję się mailowo, a reszcie uczestników dziękuję za ich odpowiedzi i zapraszam do udziału w kolejnych konkursach.

Pozdrawiam! :)